4 rzeczy, które trzeba wiedzieć o życiowych burzach

życiowych burzach

Co trzeba o wiedzieć o życiowych burzach, by nie dać się zatopić? Poznaj 4 rzeczy, która ułatwiają przetrwanie w trudnych warunkach.

1. Nie musisz specjalizować się w życiowych burzach

Co powszechnie wiemy o burzach, jako o zjawiskach atmosferycznych? Są jakieś tam wyładowania na niebie, wiąże się z nimi nieprzyjemna pogoda, a w czasie ich trwania jest niebezpiecznie. Każdy się o nich uczył mniej lub więcej, ale właściwie to najbardziej przydaje nam się ta minimalna wiedza, by w czasie burz nie chować się pod drzewami, nie parkować pod nimi samochodów i unikać otwartych przestrzeni.

Przy życiowych burzach jest podobnie. Słyszeliśmy o nich, czasem ich doświadczamy, ale nie musimy mieć wiedzy eksperckiej, by wyjść z takich burz cało. Nie musimy znać dokładnej przyczyny, nie musimy widzieć dokładnego sensu. Wystarczy, że zachowamy zasady bezpieczeństwa, które sprowadzają się do jednego – zaufania Bogu mimo wszystko.

2. Zrezygnuj z generowania burz

Warto nauczyć się rozpoznawać, co jest prawdziwą burzą, a co… burzą wygenerowaną przez nas samych. Nie bez powodu portal Deon.pl, nieco żartobliwie ale jednak trafiając w sedno, patronem Polski wybrał komiksową postać, która nazywa się Święty Oburz.

Święty Oburz może być patronem tych wszystkich, którzy ciągle szukają powodów do oburzenia. Na świat patrzą z perspektywy gotującej się krwi, której niewiele potrzeba, by doszła do stanu wrzenia. Takie osoby często wywołują tzw. burze w szklance wody, które w j. angielskim nazywają się jeszcze dosadniej bo “shitstorm” (tłum. “gównoburze”).

Wiele hałasu, chaosu, zamętu i niepotrzebnej walki, które męczą i zatruwają życie osób generujących takie burze, jak i całe ich środowisko. Ktoś kto je generuje, zdecydowanie potrzebuje odnowy umysłu i przemiany serca. Bo bez tego taka osoba nie poradzi sobie, kiedy nadejdą te prawdziwie groźne sztormy.

życiowych burzach

3. Dlaczego warto zostać łowcą burz?

O burzach nie trzeba wiele wiedzieć. Koniecznie należy unikać ich generowania, ale to nie są jeszcze postawy, których Bóg od nas oczekuje. Myślę, że jego pragnieniem jest byśmy byli… łowcami burz!

Kim są łowcy burz? Istnieją całe grupy ludzi, zrzeszonych nawet w organizacjach, które zajmują się łowieniem burz. Przepiękne zdjęcia piorunów, które „obiegają” internet, to właśnie ich dzieło. Ci ludzie nie chowają się przed burzami, ale zamiast tego łapią za aparaty, kamery i jadą zachwycać się zjawiskami natury. Nawet jeśli chodzi o zagrażające życiu tornada!

Wydają się szaleńcami? Oczywiście, że nimi są. Ale Bóg, który nas szalenie kocha i zrobi wszystko, byśmy mogli cieszyć się życiem wiecznym, wymaga od nas takiego szaleństwa. Co ono oznacza w wymiarze duchowym, kiedy szaleją u nas życiowe burze?

Są dwie postawy, które charakteryzują duchowego łowcę burz. To bezgraniczne zaufanie wobec Boga i niezłomna postawa dziękczynienia. Słowa Biblii “nieustannie się módlcie, w każdym położeniu dziękujcie” są zawsze aktualne, tym bardziej wtedy, kiedy burze szaleją na całego.

Dziękczynienie w obliczu życiowych katastrof wydaje się tak szalone jak pojechanie z kamerą czy aparatem w środek tornada. Bo jak dziękować, gdy dotyka nas choroba czy śmierć bliskiej osoby? To wymaga maksymalnego zaufania i wiary w to, że Bóg wie, co robi. To nie jest łatwe, do takiej postawy dochodzi się na drodze duchowego wzrostu.

4. Czemu mówimy o życiowych burzach, skoro miał być lekki powiew?

Wiele lat temu, gdy moja wiara zaczynała się na poważnie – mam tu na myśli czas, kiedy już jako pełnoletnia osoba dołączyłem do oazy młodzieżowej – często śpiewaliśmy taką piosenkę:

“W lekkim powiewie przychodzisz do mnie Panie
nie przez wicher ogromny i nie przez ogień,
ale w lekkim powiewie przychodzisz do mnie,
w lekkim powiewie nawiedzasz duszę mą.”

Nawiązuje ona do fragmentu z 19 rozdziału 1 Księgi Królewskiej, który brzmi tak:

“A oto Pan przechodził. Gwałtowna wichura rozwalająca góry i druzgocąca skały szła przed Panem; ale Pan nie był w wichurze. A po wichurze — trzęsienie ziemi: Pan nie był w trzęsieniu ziemi. Po trzęsieniu ziemi powstał ogień; Pan nie był w ogniu. A po tym ogniu — szmer łagodnego powiewu. Kiedy tylko Eliasz go usłyszał, zasłoniwszy twarz płaszczem, wyszedł i stanął przy wejściu do groty. A wtedy rozległ się głos mówiący do niego: Co ty tu robisz, Eliaszu?”

Skoro Bóg jest w lekkim powiewie, to dlaczego w mojej obecniej wspólnocie śpiewamy taką pieśn: “Jak potężna fala, jak gwałtowny sztorm, Ty przychodzisz do mnie, Ty wszechmocny Bóg”? Dlaczego w jeszcze innej piosence śpiewamy “Twa miłość jest jak sztorm”?

Rozumiem to tak. Bóg nie jest burzą i nie jest sztormem, bo nie jest zdolny do czynienia zła. Wykorzystuje za to różne życiowe okoliczności, posługuje się życiowymi burzami, by do nas przemówić. A jego głos i miłość, mimo że jest w lekkim powiewie, jest potężniejsza niż wszelkie sztormy, burze, tornada i tajfuny świata. Dlatego możemy bez obaw zostać łowcami burz.

  • Edyta

    Bardzo mi pomógł dzisiaj ten tekst. Dziękuję