Nie chce Ci się żyć? Może i wierzysz w Boga, ale czy nie lepiej będzie jak pójdziesz drogą Judasza, który swoją ziemską mękę zakończył samobójczą ucieczką? Oto 5 powodów, dla których warto to rozważyć.

Nie wiadomo, jaki los czeka samobójców po tej „drugiej stronie” . Wierzę głęboko, że miłosierdzie Boże w ostatniej chwili może ich dosięgnąć i otworzyć dla nich niebo. Pewności jednak nie ma, więc trzeba liczyć się z tym, że równie dobrze możesz wylądować w piekle. A wtedy z pewnością docenisz poniższych 5 powodów, dla których warto popełnić samobójstwo.

1. Już nigdy nie będziesz musiał się budzić

Masz dość kolejnego dnia i wolałbyś, żeby w ogóle się nie zaczynał? Możliwe, że w piekle w ogóle nie będziesz musiał się budzić. Niewykluczone, że jedną z twoich wiecznych kar będzie całkowita niemożność zasypiania, byś mógł bez końca rozpamiętywać swoje zmarnowane życie. Ekstra, co?

2. Nie zobaczysz już więcej nikogo

Masz dość wszystkich? Nie znosisz towarzystwa innych ludzi? Mistrzowie życia duchowego twierdzą, że piekło jest skrajną samotnością. Zatem już nigdy nie będziesz musiał się do nikogo odzywać, na nikogo nie będzie mógł spojrzeć. Zostaniesz wreszcie całkowicie sam. No chyba, że odwiedzi cię zgraja demonów. Poza tym nie uciekniesz od samego siebie, ale wyeliminowanie kogokolwiek innego poza beznadziejnym tobą to już wspaniała perspektywa, prawda?

3. Nikt nie będzie ci snuł bajeczek o dobrym Bogu

Koniec bajeczek dla małych dzieci! Nie usłyszysz już więcej żadnych słów o Bogu, który jest wspaniały i ma świetny plan dla twojego życia. Jeśli cokolwiek dotrze do twoich uszu na Jego temat, będą to nienawistne przekleństwa diabłów.

4. Pozbędziesz się wszelkich złudzeń

Jaka to ulga, że już nigdy więcej nie będziesz musiał żyć nadzieją na lepsze jutro. Piekło jest wieczne, więc szybko zapomnisz o tym, że w ogóle istniało kiedyś coś takiego jak ta głupia nadzieja. Wreszcie koniec jakichkolwiek złudzeń!

5. Nie będziesz już musiał uciekać

Plany, jak popełnić samobójstwo, potrafią nieźle zmęczyć. Na szczęście ciężar szykowania się do takiej akcji już cię nigdy nie spotka. Piekło jest wiecznie i nie ma od niego ucieczki. Masz w końcu, to co chciałeś.

Dalej chcesz popełnić samobójstwo? Lepiej poproś o pomoc!

Powyższe powody to tak naprawdę argumenty, by za wszelką cenę spróbować naprawić swoje ziemskie życie. Bo choćby nie wiem jak gówniane ono było, a perfidne samopoczucie od dawna wykraczało poza granice twoich możliwości do wytrzymania, to nie masz pewności, czy po śmierci nie będziesz się miał jeszcze gorzej. Samobójstwo to perfidne kłamstwo, które mami obietnicą szybkiej ulgi, a tak naprawdę prowadzić może do wiecznej męki. Czyli dokładnie tego, od czego masz ochotę teraz uciec…

Zamiast się zabijać, zacznij działać i skorzystaj z fachowej pomocy. Znajdziesz ją choćby pod tymi numerami telefonów:
116 123 – Telefon zaufania dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym
22 425 98 48 – Telefoniczna pierwsza pomoc psychologiczna
116 111 – Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży
801 120 002 – Ogólnopolski telefon dla ofiar przemocy w rodzinie Niebieska Linia
800 112 800 – Telefon Nadziei dla kobiet w ciąży i matek w trudnej sytuacji życiowej.

Polecam także duchowe wsparcie ze stronych doświadczonych kapłanów z Pogotowia duchowego, które 24h/dobę gotowe jest, by udzielić ci pomocy.

Ponadto pragnę zadedykować ci fragment z piosenki rapera Arkadio, pt. „Nicky Cruz”:

„Nawet z najgorszego gówna droga równa być może
Na największym hardcorze możesz krzyknąć: Boże
Prosić o pomoc, by nie zdychać co noc.”

Zapamiętaj go dobrze i wołaj do nieba o potrzebną ci pomoc.

Na koniec polecam ci także tekst Jak wydostałem się z piekła depresji, który jest moim świadectwem i historią walki z chorobą duchową. No i przede wszystkim obiecuję modlitwę w twojej intencji!

  • Wayyat

    Żaden psycholog wam nie pomoże. Też tak próbowałem i jeszcze bardziej się pogrążyłem. Jedyny ratunek znalazłem w Bogu.
    Oto fragment mojego świadectwa:
    ,,Kiedy chodziłem do szkoły podstawowej w 4 klasie nie znałem jeszcze osobiście Boga. W szkole byłem nieakceptowany przez kolegów ( był to jeden z najcięższych jak dotąd okresów w moim życiu ).
    Przez około rok byłem (delikatnie mówiąc) źle traktowany przez znajomych z klasy.
    W tedy, w wieku 10 czy 11 lat nękały mój umysł różne dziwne myśli, liczne myśli samobójcze i inne problemy psychiczne. Ucieczkę przed światem odnajdywałem w grach komputerowych. Grając przez wiele godzin było dla mnie czymś normalnym i oczywistym. Nie radząc sobie z problemami zacząłem szukać pomocy u ludzi. Kontaktowałem się z psychologami dzwoniąc na telefony zaufania ( m. in. 116-111 ),
    lecz w cale mi oni nie pomogli.
    Nawróciłem się gdy byłem już zmęczony i przytłoczony ogromem problemów psychicznych. Na granicy myśli a próby samobójczej, pamiętając wiele informacji z kościoła zacząłem modlić się do Boga o pomoc, chwilę odpoczynku, aby zmienił moją sytuację. W tedy Pan Bóg stał się moją ostatnią nadzieją.
    Nie zawiodłem się. Pan Bóg wyzwolił mój umysł od demonicznych myśli, uniezależnił od gier komputerowych. Zmienił nastawienie ludzi dookoła mnie […].
    Teraz żyjąc z Bogiem czuję wyraźnie jego obecność w moim życiu, jestem szczęśliwy, odnalazłem swój cel i sens życia, którym jest Jezus Chrystus.”

    Sam chodzę do kościoła zielonoświątkowego, ale pamiętajcie
    ,, To nie religia zbawia ludzi, to Jezus Chrystus ”
    Mam 14 lat i teraz mam chęć do życia. Moje życie jest leprze odkąd zacząłem się modlić po swojemu. Mówić Bogu to co chcę mu powiedzieć, i robię to tak jak bym rozmawiał z przyjacielem ( bo w końcu On jest moim przyjacielem ) a nie wyuczonymi regułkami. Wierzę w Pana Jezusa, nie wstydzę się tego. On pomaga mi w codziennym życiu.

    • ten_przegrany

      „Na granicy myśli a próby samobójczej, pamiętając wiele informacji z kościoła zacząłem modlić się do Boga o pomoc, chwilę odpoczynku, aby zmienił moją sytuację. W tedy Pan Bóg stał się moją ostatnią nadzieją.”
      Ciekawa sprawa, bo zakładam się że gdybyś od początku życia chodził nie do KK a np. urodził się w Indiach i medytował z Buddą to teraz byś pisał że poprzez medytacje ponownie odnalazłeś sens życia i to on jest Twoim zbawcą. Taki paradoks wśród wszystkich tych „opowiadanek”.

  • Racja, nie wiadomo, co będzie po śmierci, więc lepiej jeszcze pożyć :)

  • Mateusz Połętek

    Ja jestem ateistą, nie wierzę w niebo ani piekło, więc te argumenty do mnie nie trafiają ;)