Cheetos demony, czyli kto potrzebuje egzorcysty

Cheetos demony

Kolejna marka za nic ma wartości chrześcijańskie wyznawane przez swoich klientów. W imię zysku i rozgłosu kampanii promocyjnej paktuje ze złem. Chrupki Cheetos demony to niestety nie ponury żart, a oferta ze sklepowych półek.

Cheetos demony – kreatywność z piekła rodem

Świat widział już tyle zepsucia, że chyba nic nie jest w stanie mnie mocno zdziwić. Za to jeszcze sporo rzeczy potrafi porządnie wkurzyć. Do tego drugiego typu spraw należą, m. in. kreacyjne wybryki „speców” od marketingu.

Niestety, po Empiku „romansującym” z satanistą oraz fanką aborcji i napoju energetycznym z pentagramem, do grona marek hańbiących się kreatywnością o demonicznym wydźwięku dołączyły chrupki Cheetos.

Snacki serowe tej marki są moją ulubioną przekąską, odkąd tylko weszła na rynek. A brand hero gepard Chester to sympatyczna postać, która na stałe zaistniała w świadomości konsumentów. Tym bardziej szlag mnie trafia, że potworna seria chrupków psuje ten od lat budowany, pozytywny wizerunek.

Czy chrupki mogą prowadzić do opętania?

Bezpośrednio – jasne, że nie. Burzy się jednak we mnie krew, kiedy widzę jak łatwo szafuje się sformułowaniami pochodzącymi z ciemnej strony mocy. Demony to nie postacie kulturowe, ale realne siły zła, których celem jest całkowite zniszczenie człowieka. Produkcja chrupków symbolizujących demony jest oswajaniem ze złem (nawet jeśli nie jest to zamierzone działanie), i to najmłodszych konsumentów!

W czasach mojego dzieciństwa nikt nie ostrzegał jeszcze o zgubnym wpływie chrupków czy chipsów na zdrowie. Beztroskie „pożeranie” ich od dziecięcych lat sprawiło, że dzisiaj – chociaż wiem już znacznie więcej o dobrych i złych nawykach żywieniowych – z trudem odpieram pokusę sięgnięcia po kolorową paczkę ze znajomym gepardem…

Współcześnie dzieci zachwycają się upiornymi lalkami Monster High, za pełnym przyzwoleniem ich „cool” rodziców. Oglądają bajki, w których aż kipi od magii, czarnoksięstwa czy zagrożeń duchowych wywodzących się ze wschodnich kultur. Teraz jeszcze mogą nażreć się chrupkami demonami… Nie będzie niczym dziwnym, kiedy tak oswajane ze złem dzieci nie będą kiedyś w stanie odeprzeć pokusy wejścia w czarną magię w „realu”. A tu już bardzo blisko opętania i wieloletniej współpracy z egzorcystą…

Otwórzcie w końcu oczy!

Na koniec jeszcze kilka słów do kolegów od kreacji. Czy tak bardzo brakuje wam pomysłów, że musicie uciekać się do symboli zła? Sprzedawanie „na diabła” tak was kręci? Nawet nie wiecie, jak bardzo daliście się nabrać działaniom promocyjnym działu marketingu piekła. Prawdziwe oblicze tego, co traktujecie jako zabawę, nośny temat i kpinę z „katoli”, wygląda tak jak bestialstwo bojowników Państwa Islamskiego!