czytnik

Czytnik e-booków to moim zdaniem jedno z najlepszych urządzeń elektronicznych. „Must have” dla każdego, kto uwielbia czytać książki. Nawet jeśli preferuje te papierowe.

7 powodów, dla których warto mieć czytnik e-booków

1.Oszczędność miejsca

Uwielbiam czytać książki, ale moje mieszkanie ma ograniczoną pojemność i dokładanie kolejnych półek z interesującymi tytułami, mogłoby je zagracić. Czytniki ebooków rozwiązują ten problem, a większość z dostępnych na rynku ma taką przestrzeń dyskową,że nie sposób ją zapełnić książkami. A przynajmniej nie szybko.

2.Mobilność

Czytnik to nie tylko oszczędność miejsca na domowych półkach, ale także większa przestrzeń w torbach (nie tylko damskich), które zazwyczaj są przeładowane. W każdej chwili mogę mieć pod ręką potężną bibliotekę o rozmiarze cieniutkiej książki, co z chęcią wykorzystuję, np. tkwiąc w kolejkach do lekarza, załatwiając sprawy urzędowe, czy podróżując autobusem.

3.E-booki są tańsze

Mimo nadal niekorzystnego podatku nałożonego na elektroniczne książki, kupowanie ich i może być zdecydowanie bardziej korzystne względem papierowych wersji. Dzięki takim stronom, jak upolujebooka.pl i licznym promocjom w księgarniach, nawet najgorętsze tytuły na rynku można często nabyć za 9-15 zł. Co w przypadku wielu książek papierowych jest prawie nierealne.

4.Legimi – abonament, który warto płacić

Usługa, która zapewnia dostęp do ponad 20 tysięcy ebooków. W tej godnej pochwały cyfrowej bibliotece pojawiają się często tytuły, które dopiero co miały swoją premierę! Ile trzeba płacić za taką przyjemność? Najtańszy abonament zaczyna się od 6,99 zł i dla wielu użytkowników ten minimalny pakiet będzie wystarczający. A nawet jeśli potrzebujesz nielimitowanego dostępu do ebooków, miesięczna opłata będzie równała się mniej więcej cenie jednej książki papierowej. Co ważne, nie wszystkie czytniki zapewniają dostęp do Legimi, ale o tym nieco później.

5.Spersonalizowane „prasówki”

Każdemu zdarza się znaleźć ciekawy artykuł, którego w danej chwili nie może przeczytać. Na odsiecz przychodzą programy z kategorii „Zapisz na później”, akie jak Pocket, Instapaper czy Evernote, które nie tylko zachowują teksty do późniejszego przeczytania, ale też wyodrębniają je ze stron internetowych w „czystej postaci” (bez reklam, polecanych tekstów i innych „rozpraszaczy”).

W czytnikach operujących na systemie Android może te aplikacje zainstalować i nic nie stoi na przeszkodzie,by znalezione podczas surfowania w internecie artykuły przeczytać w dogodnej chwili na czytniku. Dobrym pomysłem jest także skorzystanie z aplikacji Feedly, który zamieni każdy androidowy czytnik w narzędzie do śledzenia nowości na ulubionych blogach czy witrynach.

6.Ochrona oczu

Moim zdaniem nie ma sensu porównywać czytania książki papierowej z czytaniem e-booków za pośrednictwem czytnika. Wojna „papierowcy” vs. „elektroniczni” jest sztucznie nadmuchana i niepotrzebna, bo świetnie można godzić oba sposoby czytania, co zresztą często robię.

Większy sens moim zdaniem ma zestawienie czytania e-booków na czytniku z robieniem tego za pośrednictwem smartfona. Ekran e-ink, w który wyposażony są czytniki, „nie świeci”, a więc nie męczy oczu tak jak niebieskie światło smartfonów. Dzięki temu korzystanie z czytnika jest po prostu przyjemniejsze i tak jak w przypadku tradycyjnej książki, nie trzeba pamiętać o przerwach dla oczu.

7.Rzadkie ładowanie

Kolejną przewagą czytników nad smartfonami jest znacznie rzadsza konieczność ładowania urządzenia. Producenci czytników obiecują tygodnie działania „na jednym ładowaniu” i nie są to jedynie marketingowe chwyty. Oczywiście, sposób użytkowania i częstotliwość ma znaczny wpływ na długość okresów bez ładowania. Jednak nawet intensywne korzystanie z czytników nie zmienia faktu, że w tej dziedzinie względem smartfonów są bezkonkurencyjne.

Oto dlaczego przesiadłem się z Kindle`a na InkBooka

Jaki czytnik wybrać? Wiele osób zgadza się z teorią, że Kindle to synonim słowa czytnik. Moim pierwszym czytnikiem ebooków był właśnie produkt Amazona, a konkretnie Kindle 5. Służył mi przez kilka lat, a jego zakup uważam za jedną z najlepszych inwestycji w sprzęt elektroniczny. Niedawno rozstałem się z popularnym „Kundelkiem”, zamieniając go na polski czytnik – InkBook Prime. I też był to doskonały wybór!

Czytnik działa w oparciu o system Android, co oznacza, że umożliwia zainstalowanie tak użytecznych aplikacji, jak Instapaper, Feedly czy Legimi. Na urządzeniach Amazona takiej możliwości nie ma, przez co sposobów czytania jest zdecydowanie mniej. Wprawdzie Legimi zapowiedziało w tym miesiącu, że swoją bibliotekę udostępni również dla posiadaczy „Kundelków”, lecz jej zasoby względem tych „androidowych” i tak będą ograniczone, a dostęp zapewniony jedynie poprzez opłacanie najdroższego z abonamentów.

O czym jeszcze warto pamiętać przy wyborze czytnika?

Zdecydowanie warto sięgnąć po te z dotykowym ekranem. Różnica w korzystaniu jest kolosalna, o czym najszybciej można się przekonać, próbując zaznaczyć jakiś fragment książki czy dodać do niego notatkę. Pisanie czegokolwiek na czytnikach „bez dotyku” przypomina wprowadzanie tekstu za pomocą pilota do telewizora, co nie jest ani szybki, ani wygodne.

Jestem też bardzo zadowolony z podświetlenia ekranu, które oferuje InkBook Prime. Żadna „przyczepiana” do czytnika lampka czy inne akcesoria, nie dają takiej wygody czytania jak podświetlany ekran, który nawet w ciemności nie męczy, czego nie można powiedzieć o świetle emitowanym przez smartfony. Plusem InkBooka jest też obsługa plików EPUB i tryb Reflow, który umożliwia wygodniejsze czytanie plików PDF (co na Kindle`u było koszmarem).

Dlatego jeśli cenisz sobie swobodę korzystania z urządzeń i nie ulegasz pokusie posiadania czytnika najpopularniejszej marki, postawienie na InkBooka Prime będzie rozsądnym wyborem. Tu sytuacja jest analogiczna do wyboru smartfona z Androidem lub iPhone. Ten drugi ma niewątpliwe zalety, ale także ograniczenia, które sprawiają, że od lat wybieram smartfony z Androidem.