Przyjąłeś Chrystusa jako osobistego Pana i Zbawiciela, ale wciąż zasiadasz na tronie swojego życia. Oddałeś władzę Jezusowi, lecz tak naprawdę nadal rządzisz po swojemu. Dlaczego tak jest?

Najważniejsza decyzja, która nic nie zmienia?

Przyjęcie Jezusa jako osobistego Pana i Zbawiciela jest jednym z ważniejszych elementów formacji duchowej w katolickich wspólnotach, np. Ruchu Światło-Życie czy Szkole Nowej Ewangelizacji. Teoretycznie, jest to również jedna z najważniejszych decyzji w życiu osoby wierzącej. A co pokazuje praktyka?

Niestety, bywa różnie… Często z pięknych deklaracji, składanych w klimacie rekolekcji, niewiele zostaje po zderzeniu z szarą codziennością. Po powrocie do „normalnego życia” następuje powrót dawnych przyzwyczajeń, która nie mają nic wspólnego z Bożym panowaniem. Wraca egoizm i pycha, a wraz z nimi inne grzechy. Jak dobrze znasz ten scenariusz?

Ja niestety dosyć dobrze. Kilka razy na rekolekcjach czy kursach ewangelizacyjnych. Wracałem do domu z naładowanym w pełni „duchowym akumulatorem”, który miał wystarczyć już na zawsze, a wyczerpywał się najpóźniej po miesiącu…

Oddałeś władzę Jezusowi? Przestaw się na „tryb smartfonowy”

oddałeś władzę JezusowiDopiero z czasem zrozumiałem, że „duchowe akumulatory” trzeba ładować, jak baterię w smartfonie. Przy intensywnym używaniu koniecznie codziennie. Przynajmniej raz na rok przydaje się też wymiana (wyjazd rekolekcyjny) na nowy  akumulator.

Decyzję o przyjęciu Jezusa jako Pana i Zbawiciela trzeba podejmować każdego dnia. W najprostszych i najtrudniejszych życiowych sytuacjach. To musi stać się nawykiem, którego jednak nie da się wypracować bez codziennej modlitwy i spędzania czasu z Chrystusem.

Zatrzymaj mnie, bo chcę widzieć Cię Wywyższonego!

To jest codzienni droga do odkrywania i pełnienia woli Bożej, do rzeczywistego oddania panowania Jezusowi. Jeżeli ciągle masz z tym trudności, polecam ci piosenkę zespołu Fisheclectic, pt. „Chcę widzieć Cię”.

Jak dla mnie jest to wspaniała modlitwa, która jest prośbą do Boga, by nas ogarnął, gdy zapominamy o regularnym ładowaniu. By nas zatrzymał, kiedy zbytnio troszczymy się o własne sprawy, bardziej słuchamy opinii innych ludzi niż Słowa Bożego, brakuje nam miłości i szukamy własnej chwały zamiast okazji do realizacji Bożego planu wobec nas. To koniecznie, jeśli chcemy widzieć Jezusa Chrystusa w naszym życiu naprawdę Wywyższonego!