Jak ogarnąć, kiedy… nie da się ogarnąć

jak ogarnąć

Są takie sytuacje, których nie da się ogarnąć. Sama myśl o nich paraliżuje. Wojna, brutalne prześladowania czy śmiertelne choroby – wszystkie pozostawiają morze niezrozumiałego cierpienia i wiele pytań bez odpowiedzi. Biblia daje jednak nadzieję. Radzi, jak przetrwać te najgorsze chwile, które… prędzej czy później i tak nadejdą.

Kiedy przyjdą podpalić dom

Można sumiennie zdobywać kolejne umiejętności z zakresu rozwoju osobistego. Zrobić naprawdę wiele, by lepiej poukładać sobie życie. Tak by było prostsze, bardziej świadome, bliższe Boga i natury, mniej stresujące i dające mnóstwo satysfakcji. To wszystko jest dobre i warte podjęcia trudu. Ale nawet najlepszy plan może trafić szlag, choć nie będzie w tym ani grama mojej czy twojej winy. Na cholerę przyda się świetne zarządzanie czasem, kiedy jedynymi chwilami do odliczania będą przerwy między nalotami bombowców lub niemiłosiernie ciągnące się sekundy przed rozstrzelaniem? Przesada? Niestety, dziś już chyba nikogo nie trzeba przekonywać, że nasze dotychczasowe życie w jednej chwili może zostać przekreślone niewyobrażalnym koszmarem…

Ten koszmar realizuje się na Ukrainie, w Iraku i Syrii oraz wielu innych państwach. Jak ogarnąć wtedy, kiedy cały świat jest nie do ogarnięcia? Zresztą, nie potrzeba przecież globalnych katastrof. Te osobiste, choć nie trafiają na pierwsze strony gazet, dzieją się przecież każdego dnia. Ktoś słyszy od lekarza wyrok, komuś umiera dziecko na rękach, ukochany zdradza, choć miłość miała trwać na wieki. JAK TO OGARNĄĆ?!

Przyjęcie chrześcijaństwa sprawy nie załatwia. Chrzest nie gwarantuje łatwego życia, a nawet w wielu sytuacjach je dodatkowo komplikuje. Słowo Boże jasno wskazuje, co nas czeka, a doniesienia medialne potwierdzają, że to nie bujdy. Biblia mówi, że:

  • wojny nie skończą się

I nie trwóżcie się, gdy posłyszycie o wojnach i przewrotach. To najpierw musi się stać, ale nie zaraz nastąpi koniec. Wtedy mówił do nich: Powstanie naród przeciw narodowi i królestwo przeciw królestwu. Będą silne trzęsienia ziemi, a miejscami głód i zaraza; ukażą się straszne zjawiska i wielkie znaki na niebie”. Łk 21, 9-11

jak ogarnąć, kiedy nie da się ogarnąć
DVIDSHUB / Flickr (CC-BY)
  • prześladowania nie ustaną

„Lecz przed tym wszystkim podniosą na was ręce i będą was prześladować. Wydadzą was do synagog i do więzień oraz z powodu mojego imienia wlec was będą do królów i namiestników. Będzie to dla was sposobność do składania świadectwa. Postanówcie sobie w sercu nie obmyślać naprzód swej obrony. Ja bowiem dam wam wymowę i mądrość, której żaden z waszych prześladowców nie będzie się mógł oprzeć ani się sprzeciwić. A wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele i niektórych z was o śmierć przyprawią. I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale włos z głowy wam nie zginie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie.” Łk 21, 12-19

Nawet jeśli fanatycy z kalifatu nie pozbawią mnie nie tylko włosów, ale i całej głowy, to i tak czeka mnie jeszcze wiele smutku i bólu. Pogrzeby rodziców, ostatnie pożegnanie współmałżonka, a może to ja wcześniej będę musiał powiedzieć bliskim „do widzenia” po raz ostatni? Może nawet jutro? A przyznasz chyba, że – biorąc pod uwagę cały wachlarz możliwego cierpienia – to i tak wymieniłem optymistyczny scenariusz…

Jak ogarnąć? „Marana tha”!

Jeśli zastanawiasz się, do czego zmierza ten tekst, przeczytaj jeszcze raz zacytowane wyżej fragmenty biblijne, zwracając uwagę na wytłuszczone przeze mnie zdania. Jezus uczy, by nie bać się doniesień o wojnach, nie obmyślać scenariuszy na okoliczność prześladowań (w innych fragmentach przekonuje także, by nie troszczyć się zbytnio o jedzenie i przyodzienie). Proponuje zastąpić lęk przed cierpieniem i śmiercią, wytrwałością. Ponadto zaleca umiar i czuwanie:

Uważajcie na siebie, aby wasze serca nie były ociężałe wskutek obżarstwa, pijaństwa i trosk doczesnych, żeby ten dzień nie przypadł na was znienacka, jak potrzask. Przyjdzie on bowiem na wszystkich, którzy mieszkają na całej ziemi. Łk 21, 34-36

I ja taką propozycję kupuję! Szkoda czasu na zamartwianie się tym, co złego może mi się przytrafić. Szkoda czasu na nadmierną konsumpcję i szukanie kolejnych uciech. I tak jak bardzo jestem wdzięczny Bogu za moje życie, tak jeszcze bardziej pragnę lepszego życia. Szczęśliwego na wieki. Dlatego za jedyną odpowiedź na pytanie, jak ogarnąć sprawy, których nie da się ogarnąć uważam poniższe słowa z Ewangelii św. Jana:

Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. J 12, 25

To przekonanie, nie sprawi, że nagle przestanę dbać o siebie, porzucę drogę rozwoju i upraszczania życie, czy zacznę okazywać komuś nienawiść. Nadal będę żył normalnym trybem (i pewnie nie raz odezwą się we mnie – jakże ludzkie przecież – lęki egzystencjalne). Ale wszystkiemu, w czym będę uczestniczył nadam niższy priorytet. Rodzina, praca, blog, zdrowie, szczęście, bezpieczeństwo. To wszystko jest bardzo ważne, ale nie najważniejsze.

Podjąłem decyzję, że najistotniejszym „taskiem” na mojej liście zadań, będzie codzienne wołanie „Marana tha”, czyli „Przyjdź, Panie Jezu”. I choć nie jestem tego godzien, to – z ufnością w Jego Miłosierdzie – będę tak się modlić. Niech już przyjdzie. I da to lepsze życie.

Zawołasz razem ze mną?

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o