Jak wyrwać się z duchowego kryzysu? (WYWIAD)

duchowego kryzysu

Doświadczasz duchowego kryzysu? Pomocna w wydostaniu się z niego może być najnowsza książka Marcina Jakimowicza, redaktora „Gościa Niedzielnego”, pt. „Pan Bóg? Uwielbiam! 44 dobre wiadomości”. Dlaczego? Przeczytaj rozmowę z autorem.

– Masz świadomość, że ta książka pod względem duchowym jest rewolucyjna?

– Coś się wydarzyło na przełomie grudnia i stycznia tego roku. Coś czego nie potrafię nazwać… Dostawałem takiego “poweru”, że pisałem po kilka tekstów dziennie. A jestem na co dzień strasznie leniwą osobą (śmiech)… Czułem, że coś się dzieje, że nadchodzi długo oczekiwany przełom. Siedziałem i pisałem. To wszystko, co się działo, było bardzo wielowymiarowe.

– Co dokładnie się stało?

– Bóg zmieniał moje myślenie o tym, do czego jest zdolny. Zaczęło się od tego, że modliliśmy się we wspólnocie i dwukrotnie otwarło nam się słowo, że Jezus przeklina figowiec. Za to, że nie owocuje. A przecież ewangelista lojalnie zaznaczył, że “nie był to czas na figi”. Znałem ten fragment Pisma, ale po raz pierwszy dotknęło mnie to słowo.

duchowego kryzysu

Kurczę, przecież patrząc po ludzku Jezus nie miał prawa przeklinać drzewa, skoro „nie był to czas na figi”. Jak może w lutym przeklinać jabłoń pod Krakowem? Przecież jest zima, mróz, zaspy. To nie jest czas na owoce. Nigdy tego nie rozumiałem. Znałem tylko taką interpretację, że Pan Bóg za nami tęskni, tęskni za naszymi owocami, ale nigdy nie oddawało to kontekstu wypowiedzi.

I tego samego dnia przeczytaliśmy słowo z Apokalipsy. O tym, że w Królestwie Niebieskim drzewa owocują dwanaście razy do roku! Te słowa bardzo się nakładały…

Zrozumiałem, że Bóg mówił swoim uczniom (a w domyśle: nam!): Panowie, nie obowiązują was prawa przyrody! Przecież On odpowiadając uczniom, którzy zdumieni zawołali: „Rabbi, patrz, drzewo figowe, któreś przeklął, uschło” (Mk 11, 20), odpowiedział: „Miejcie wiarę w Boga! Zaprawdę, powiadam wam: Kto powie tej górze: «Podnieś się i rzuć się w morze!», a nie wątpi w duszy, lecz wierzy, że spełni się to, co mówi, tak mu się stanie”. Jesteśmy dziećmi Boga i obowiązują nas reguły Królestwa Niebieskiego. Możemy żądać niemożliwego!

Poza tym na początku roku 6 dużych znajomych wspólnot rozpoczęło 21-dniowy post. W karnawale! Zdecydowało się na to kilkaset osób, by lepiej słyszeć głos Boga i doczekać się duchowego przełomu. Czułem, że coś musi się wydarzyć.

– Ta twoja osobista rewolucja jest widoczna od pierwszych stron książki. Czy może ona także wywrócić do góry nogami życie czytelników?

– Jest coś takiego jak “kultura Królestwa niebieskiego”, tzn. jeśli mówisz o uzdrowieniach, to wprowadzasz tę rzeczywistość w życie. Niedawno modliliśmy się za kilkunastoletnią dziewczynę, która chorowała na białaczkę. Obecnie jest już po dwóch badaniach, które potwierdziły, że nie ma u niej żadnego nowotworu! Kiedy opowiadamy o tym cudzie, to widzimy, jak wzrasta wiara u innych, jak zmienia się duchowa rzeczywistość. Tak samo może być z historiami opisanymi w książce. Myślę, że bardzo ważne, żeby głosić słowo odważnie.

duchowego kryzysu

– Co masz na myśli z tym odważnym głoszeniem?

– Kiedy Piotr wychodził głosić i mówił o uzdrawianiu chorych, to nawracało się kilka tysięcy mężczyzn. To średnia frekwencja meczu piłkarskiego w pierwszej lidze (śmiech). Nawracali się nie dlatego, że było piękne kazanie, ale dlatego, że apostołowie głosili z mocą, odważnie, a Bóg potwierdzał to słowo znakami i cudami. Kiedy jestem zastraszony i marudny, gdy tupię nogami, to na co Bóg ma odpowiadać?

Podam ci konkret z tego roku. Jestem na Mszy, aklamacja przed Ewangelią brzmi: “Jezus nosił wszystkie nasze grzechy i leczył WSZYSTKIE choroby”. Potem wszyscy grzecznie śpiewają “Alleluja”, a do ambony pochodzi zakonnik i mówi całe kazanie o tym, że Bóg nie uzdrawia wszystkich. Jak Bóg ma na coś takiego odpowiedzieć? Potwierdza to słowo i… nie uzdrawia.

Nie wiem, co by się stało, gdyby ten ksiądz powiedział, że Bóg ma wolę uzdrawiania. Natomiast wiem, że Bóg odpowiada na to, co mówimy. Co siejesz, to zbierać będziesz. Tak to działa… Jeśli będę siał błogosławieństwo, to Bóg odpowie błogosławieństwem. Wcześniej nikt mi nie mówił tego, że moje słowa mają moc. A to jest przecież logiczne, niezwykle proste: “zbierzesz to, co zasiejesz” Jeśli siejesz narzekanie i marudzenie, to co dostaniesz rykoszetem? Zdecydowałem się siać błogosławieństwo i uwielbienie. Nawet przez zaciśnięte zęby.

– Skoro uwielbienie jest przeciwieństwem narzekania, to nam Polakom szczególnie trudno uwielbiać…

– Mnie też o wiele łatwiej przychodzi narzekanie. Jestem Polakiem, wyssałem parę cech z mlekiem matki (śmiech). W książce ironizuję: „Zastanawiam się, czy podręczniki do nauki języka polskiego nie powinny zaczynać się od rysunku z podpisem: «To pan Kowalski. Jest właśnie niezadowolony z tego, że pada deszcz. Wczoraj przeszkadzało mu słońce. Pan Kowalski nie lubi chamstwa, jazzu i Legii Warszawa». Narzekam troszkę na to, że narzekamy… Zobacz, co się dzieje w necie po meczu. Nawet wygranym. Wystarczy zerknąć na komentarze pod artykułami sportowymi – nikt nie potrafi się niczym cieszyć, tylko jest jedna wielka jatka.

Widzę to na każdym kroku. Strasznie ciężko przychodzi uwielbienie, bo ono jest rzeczywistością nie z tej ziemi, tylko propozycją nieba. „W każdym położeniu dziękujcie” – czytam. Jezus nie przeklinał, On cały czas błogosławił. Mógł narzekać, rozpaczać, rozdrapywać rany, lecz zamiast tego błogosławił.

A uczniowie na to patrzyli i widzieli, że to błogosławieństwo zmienia absolutnie wszystko! Jezus „spojrzał w niebo” (Ewangeliści używają tego niezwykle obrazowego sformułowania) i… pięć tysięcy głodnych facetów mogło się najeść. Gdyby apostołowie skupili się na rzeczywistości tego świata, na tych chlebkach, rybkach (współcześnie: np. na pełnych oddziałach onkologii) nie wydarzył by się żaden cud. Pozostaliby w miejscu.

duchowego kryzysu

– Autor książki “Moc uwielbienia” przekonuje, że kluczem do uzdrowienia jest… dziękczynienie za rzeczy trudne i bolesne. To myślenie zupełnie nie z tego świata!

– Gdyby Piotr i Paweł byli Polakami, i siedzieliby w nocy w więzieniu skuci podwójnym łańcuchem, to pewnie pisaliby protest-songi (np. nasze narodowe „tak mi źle, tak mi źle, tak mi szaro”) i pisaliby petycje na Wiejską. A oni… śpiewali pieśni uwielbienia.

Gdyby trzej młodzieńcy wrzuceni do pieca z rozkazu Nabuchodonozora byli Polakami, doskonaliliby się w „hejtowaniu”. A oni wychwalali Boga w najbardziej absurdalnym momencie, jaki możemy sobie wyobrazić!

Biblia na każdym kroku przekonuje, żebyśmy wielbili Boga w każdym momencie. Dlaczego tego nie robimy? Bo nie zdajemy sobie sprawy, co zrobił dla nas Jezus na krzyżu. I że naprawdę mamy za co dziękować.

duchowego kryzysu

– Zgodzisz się z tym, że uwielbienie to nie tylko rodzaj modlitwy, ale styl życia, który wymaga całkowitej przemiany myślenia?

duchowego kryzysu
Kup książkę „Pan Bóg? Uwielbiam! 44 dobre wiadomości” w promocyjnej cenie

– Jasne! Dobrze, że użyłeś zwrotu przemiana myślenia, bo my ciągle mówimy o nawróceniu stosując prosty jak schemat warszawskiego metra duszpasterski skrót: ktoś „bardzo zły” (widząc księdza, przechodzi na drugą stronę ulicy, nie przeprowadza staruszek przez jezdnię itp.) nawraca się i… nagle maszeruje na majowe albo nieszpory. To taki obrazek, który… nie jest do końca prawdziwy. Bo wszyscy jesteśmy źli. Nawrócenie (gr. metanoia) to dosłownie: przemiana umysłu. Złamanie tego, co wiemy o Bogu.

– “Pan Bóg? Uwielbiam! 44 dobre wiadomości” ma potencjał do tego, by zmieniać myślenie o chrześcijańskim życiu. Do kogo kierujesz tę książkę?

– Pisząc ją, myślałem o ludziach, którzy desperacko wołają o przełom, bo trwają w kryzysie (wiem o czym piszę, bo przeżyłem to na własnej skórze). Także o tych, którzy oczekują odgórnej odpowiedzi, a jej nie otrzymują. Też byłem w takiej sytuacji. Wołałem jak do ściany. Takie miałem wrażenie… Ale odpowiedź przyszła. W tak obfitej formie, że do teraz jestem pod wrażeniem…

  • Dota

    Bardzo ciekawa książka, naprawdę rewolucyjna. Pozwala wyrwać się ze schematycznego myślenia i spojrzeć na kwestie wiary i uwielbienia zupełnie inaczej

  • Marta

    Czy można ją znaleźć w formacie epub? Albo przynajmniej pdf? – Nie wiem dlaczego akurat chrześcijańskich książek na czytniki jest, jak na lekarstwo. :/ Mieszkam zagranicą i nie jestem w stanie inaczej dotrzeć do polskich książek. Swoją drogą to przykre, że tyle złych książek jest dostępnych w formie elektronicznej, a świetne katolickie publikacje nie dotrą nawet do dwóch trzecich adresatów, bo istnieją jedynie w wersji papierowej. Zazwyczaj też sa drogie. Co jest tego przyczyną? – Chyba przecież nie koszt wydania elektronicznego. Wygląda to tak, jakby chrześcijańskim wydawnictwom w ogóle nie zależało. Albo nie zdawały sobie sprawy z zasięgu ebooków. O_o Przecież to kolejne fantastyczne narzędzie, które mogłoby posłużyć ewangelizacji!

  • Czuję się zachęcona do przeczytania tej książki.Dziękuję za wywiad:)