Jezus mówi do Ciebie

Czy wiesz, co „Jezus mówi do Ciebie”? Na pewno warto, żebyś się tego dowiedział, choć to może boleć… Spróbuj każdego dnia wsłuchiwać się w Jego głos, a nie pożałujesz. Jak to zrobić? Przeczytaj do końca!

Wróciłem!

Nawet się nie zorientowałem, że ostatni wpis opublikowałem w kwietniu tego roku! Przez te kilka miesięcy jednak nie próżnowałem i był to dla mnie czas intensywnego rozwoju, pogłębionej modlitwy i wielu owocnych refleksji, o czym jeszcze nie raz tu przeczytasz. Sporo się u mnie pozmieniało (pewnie wkrótce, będziesz mieć okazję o tym przeczytać), ale co mnie szalenie cieszy – nie zmieniło się zainteresowanie treściami publikowanymi na JakOgarnac.pl. Mimo długiej przerwy, rzucenie okiem na statystyki wciąż jest dla mnie sporym zastrzykiem radości i motywacji. DZIĘKUJĘ!

Jezus mówi do CiebieW ramach podziękowania i wynagrodzenia długiej rozłąki, pierwszy po powrocie do pisania tekst będzie zaproszeniem do konkursu. Rozdam dwie książki „Jezus mówi do Ciebie – Dziennik i kalendarz 2017” inspirowany bestsellerowymi książkami Sary Young. Jak je otrzymać?

Do końca września br. napisz w komentarzu do tego tekstu odpowiedź na pytanie: „Co zrobić, żeby lepiej słyszeć głos Boga w codzienności?”. Na początku października wybiorę dwie odpowiedzi, a ich autorów nagrodzę książkami.

Słuchaj, co Jezus mówi do Ciebie

Słuchanie głosu Jezusa nie jest proste. Nawet jeśli masz Pismo Święte na półce, pewnie dobrze znasz trudności związane z czytaniem Słowa. Książka „Jezus mówi do Ciebie” i jej kontynuacje są dobrymi narzędziami do pokonywania barier oddzielających od czytania Biblii. Teksty Sary Young inspirowane Słowem Bożym są łatwą do przyswojenia formą przekazu wiadomości od Jezusa, który chce być przez nas słuchany.

Jeśli dopiero rozpoczynasz swoją przygodę z Biblią, przeżywasz kolejne w swoim życiu nawrócenie lub chcesz wyrobić sobie nawyk codziennego czytania Pisma Świętego, książki z serii „Jezus mówi do Ciebie” mogą ułatwić Ci zrealizowanie tych celów.

Co ważne – Sarah Young jest protestantką, lecz jej książki posiadają Imprimatur, więc możesz sięgnąć po nie bez obaw o zgodę z nauką Kościoła Katolickiego. Daj się poprowadzić Słowu!

  • Cara.

    Żeby lepiej słyszeć głos Boga w codzienności napewno trzeba mieć otwarte serce na ten głos i innych ludzi. Aby tego dokonać konieczne jest życie w stanie łaski uświęcającej. Bóg mówi do nas w skrytości serca, więc musimy się wyciszyć, zatrzymać na chwilę, zamyslić, poprostu być w osobistej relacji z Bogiem.

  • Aga Bielik

    Moim zdaniem, żeby lepiej słyszeć głos Boga trzeba umieć zachwycać się małymi cudami codzienności. To, że się obudziłeś, masz co jeść, świeci słońce, ktoś się uśmiechnął, ktoś Cię przytulił, ktoś obdarzył miłym słowem, widzisz piękno świata to dowód na to, że Bóg Cię kocha. Ktoś, kto potrafi docenić jak wiele otrzymał łatwiej jest w stanie skierować się do Boga i słuchać co ten ma mu do powiedzenia.

  • Monika Żmij

    Żeby usłyszeć trzeba chcieć słyszeć. Lepiej słyszy się wtedy gdy jest się na to słuchanie gotowym i otwartym. Glos Boga to przede wszystkim żywe słowo Pisma Świętego, więc trzeba po nie sięgać jak najczęściej. Jednak nie usłyszymy Boga tylko czytając. Bóg jest obecny w każdym z nas. Jeśli chcesz gotowym usłyszeć posłuchaj (prawdziwie) ludzi, którzy są obok.

  • Agata

    ”Co zrobić, żeby lepiej słyszeć głos Boga w codzienności?”
    – przede wszystkim postawić Pana Boga na I miejscu, uczynić Go swoim priorytetem i starać się robić wszystko dla Niego np. ofiarować Mu każdy rozpoczynający się dzień i wszystko co nam ten dzień przyniesie, zarówno nasze wszystkie trudy, wysiłki, zmartwienia, wyrzeczenia, a także małe i wielkie radości
    – uświadomić sobie, że wszystko co nas otacza, cały świat i jego piękno – wszystko to jest Jego dziełem i cieszyć się tym (ja czasami jak jest już ciemno i widać gwiazdy na niebie, to lubię na chwilę się zatrzymać i patrzeć na nie, i zawsze wtedy przypominają mi się słowa pieśni Niepojęty, Niezmierzony: ”gwiazdy stworzyłeś na niebie i każdą z nich znasz” :))
    – jest to rzeczą niełatwą, ale starać się dostrzegać Pana Boga w każdym człowieku, nawet tym z pozoru najgorszym, ponieważ Pan Bóg kocha wszystkich i nikt w Jego oczach nie jest ani lepszy, ani gorszy
    – karmić się Jego słowem, w natłoku obowiązków nie zawsze udaje się znaleźć czas na dłuższą lekturę Pisma Świętego, dlatego jednego dnia może to być większy fragment, kolejnego – jedno czy dwa zdania
    – zrezygnować z bezsensownego marnowania czasu i poświęcić go Jemu, zamiast przeglądania setny raz facebook’a czy oglądania filmu dla zwykłego zabicia czasu można np. wybrać się w tygodniu na dodatkową mszę św., adorację czy po prostu usiąść w ciszy i porozmawiać z Panem Bogiem
    – oczywiście korzystać z sakramentu eucharystii jak najczęściej
    – jak najszybciej podnosić się z upadków, On zawsze na nas czeka w sakramencie pokuty i pojednania, wystarczy tylko chwycić Jego dłoń, którą do nas wyciąga za każdym razem, gdy upadamy

  • Iwona D.

    Żeby lepiej słyszeć głos Boga trzeba nauczyć się „zamykać oczy duszy” (inspirowane aktem zawierzenia przeciw troskom wg ks. Dolindo). Bardzo mi pomaga skupić się na Panu Bogu gdy aktem woli dyscyplinuję się do wewnętrznego milczenia. Fizycznie milczę przez większość dnia, ale w duchu roztrząsam swoje grzechy, żywię lęki, prowadzę rachunek sumienia, uwielbiam Boga, obwiniam się, że uwielbiam za mało, rozmyślam o tym co czytałam, czynię sobie wyrzuty, że nie jestem święta na wzór św. Faustyny i innych, usprawiedliwiam się, że nie jestem tak święta, bo nie dostałam takiej łaski, koję swoje serce myślą o Bożym miłosierdziu i wiernej, bezwarunkowej miłości Ojca. Kiedy zamykam oczy duszy znika ten mój cały wewnętrzny bełkot. Jest tylko wszechmocny Bóg większy od każdego z moich zmartwień. Już samo odczucie Jego obecności przemawia głęboko do mojego serca, a i słyszę wielokrotnie gdy mówi do mnie w moim wnętrzu. Im bliżej jestem tabernakulum tym łatwiej mi zamknąć oczy duszy. Polecam każdemu próbować i to do skutku. Może nie wyjść za kilkoma pierwszymi razami, bo ta praktyka wymaga wyćwiczenia.

  • weronika

    Żeby słyszeć Jego głos, przede wszystkim nie należy zagłuszać, przytępiać swojej wrażliwości. ON jest w „lekkim powiewie”, a nie w zgiełku, pośpiechu czy rubasznym rechocie. Gdy uspokajam rozbiegane, galopujące słowa, myśli, chaotyczne działania, okazuje się że ON jest. Jest, mówi i wskazuje kierunek. Poprzez spotkanie z kimś, kogo postawił na mej drodze, poprzez rozmowę, która w danej chwili okazała się odpowiedzią na wszystkie lęki i wątpliwości, poprzez dostrzeżenie darów, jakimi przepełniona jest nasza codzienność. A jak już znajdę kierunek, to następuje efekt „kuli śnieżnej”. Jego głos umożliwia podejmowanie decyzji, decyzja pociąga za sobą konkretne działania. Nagle okazuje się, że myśli same kierują się ku Niemu, oczy dostrzegają, uszy słyszą.

  • Zdzislaw Janeczko

    Ja już pewnie poza protokołem. „Byś przez strumyki, a nie od razu obrał drogę do morza, gdyż przez rzeczy łatwiejsze wypada do trudnych docierać” to recepta św. Tomasza z Akwinu. Jest na tyle uniwersalna, że może być stosowana w docieraniu do szeptu Boga w codzienności. Chciałbym kiedyś go usłyszeć wyraźnie bez żadnych zakłóceń i zniekształceń.