Likwidacja – to często pierwsza rzecz, która przychodzi nam na myśl, kiedy dopada nas kryzys. Chcemy się go błyskawicznie pozbyć, a to pewna droga do… pogłębienia tego trudnego stanu. Sprawdź, dlaczego warto wybrać przeciwieństwo błyskawicznej i nieskutecznej drogi.

Kryzys? Całe życie nim jest!

Na pewno znasz ludzi, którzy ciągle narzekają na swoje „kryzysowe” życie. Ciągle są niezadowoleni niemalże z każdej sfery życia. I choć w dużej części zależy to od ich nastawienia, w pewnym sensie trzeba przyznać im rację…

Zawsze znajdzie się coś, co nie pozwala zaznać całkowitego spokoju ducha czy pełni szczęśliwości. Gdyby było to możliwe już tu na ziemi, nie potrzebowalibyśmy nieba. Niestety, grzech pierworodny spowodował, że na całkowicie „bezkryzysowe” życie przyjdzie nam jeszcze poczekać.

jak-zostac-swietym
Kliknij w okładkę i sprawdź promocję!

W książce „Wstań. Albo będziesz święty, albo będziesz nikim” ks. Piotr Pawlukiewicz słusznie pisze:

„Ktoś powiedział nawet, że tu, na ziemi, życie człowieka jest podobne do noclegu w hostelu drugiej kategorii. Odnosimy wrażenie, że ciągle tkwimy w przedpokoju lepszego życia, że dopiero kiedyś będziemy zaproszeni na salony. Myślę, że wielu ludzi trwa w przekonaniu, że do tych salonów nie ma jeszcze dostępu.”

Wprawdzie ten fragment dotyczy również niezrozumienia faktu, iż „królestwo Boże jest tu i teraz”. Jest w nim jednak zawarta prawda, że w ziemskiej codzienności nie pozostaje nam nic innego, jak zaakceptowanie normalności występowania kryzysów. Trzeba stawić im czoło, gdyż każdy z nich ma jakieś znaczenie i kryje się za nim konkretna nauka.

Gdzie znajduje się źródło kryzysu?

Zamiast uciekania od tego, co trudne i zagłuszania bólu duszy, ksiądz Pawlukiewicz proponuje, by wsłuchać się w to, co nas tak wewnętrznie „gniecie”.

Uczucia są bardzo mądre, naprawdę każdemu radzę, żeby ich posłuchał. Podejrzewam, że każdemu zdarzyło się siedzieć przy stole lub jechać samochodem i nagle poczuć się po prostu smutnym. Z jakiego powodu jestem smutny?! – przechodzi wtedy przez głowę. Zaczyna się szukać źródeł emocji: „Aha, szkoła, biskup, katedra, rodzina, choroba, samochód… A, miałem zapłacić ubezpieczenie!”. Tak jak lekarz, kiedy nas diagnozuje, szuka źródła choroby, tak samo my staramy się znaleźć źródło smutku. W pewnym momencie mówimy: „Ojoj! To tutaj widać zranienie, to tu jest źródło tego smutku, bólu duszy”.

I dodaje:

„Dobry lekarz nie zaproponuje choremu człowiekowi jedynie proszków przeciwbólowych. Nieraz musi je podać, ale są one tylko dodatkiem do właściwej kuracji. Dobry lekarz będzie starał się leczyć chorobę, a nie tylko niwelować jej skutki.”

Bez znalezienia przyczyn kryzysu, trudno wdrożyć skuteczną terapię. Niby oczywiste, a jednak zbyt często tęsknimy za „cudowną tabletką”, która przyniesie natychmiastową ulgę. Nie o nią tu jednak chodzi, a o prawdziwe uzdrowienie. Jak się do niego zbliżyć?

Narzędzie, które naprawdę pomaga

Można to zrobić na własną rękę, choć trzeba mieć świadomość, że są takie przypadki kryzysów, iż wyjście z nich musi koniecznie odbywać się pod czujnym okiem wykwalifikowanego specjalisty. Poza takimi sytuacjami, zachęcam do skorzystania z dobrodziejstw ignacjańskiego rachunku sumienia. Zwłaszcza, że można przeprowadzić go w kluczu rozeznawania własnych emocji.

Jak się do tego zabrać? Ignacjański rachunek sumienia ma 5-stopniową strukturę, którą skrótowo można opisać w następujący sposób:

  1. Dziękczynienie za otrzymane łaski
  2. Prośba o wsparcie Ducha Świętego
  3. Sprawozdanie duszy – refleksja nad wydarzeniami, poruszeniami, myślami i uczuciami
  4. Prośba do Boga o przebaczenie win
  5. Postanowienie na przyszłość

Kluczowym elementem w zmierzeniu się z własnymi emocjami na drodze poszukiwania źródeł kryzysu jest punkt trzeci (wytłuszczony wyżej). To przestrzeń pozwalająca przeanalizować uczucia, które towarzyszyły nam w ciągu całego dnia. Które z nich było najsilniejsze? Jaki miało wpływ na nasze zachowanie i postawę wobec innych ludzi? Czym poskutkowało i jaką niesie dla mnie naukę na przyszłość? Nie chodzi to u rachowanie grzechów, ale o stanięcie w Bożej obecności i szczerą rozmowę z niebiańskim Ojcem.

Dlaczego akurat w kontekście kryzysu tak mocno skupiam się na emocjach? Ano dlatego, że jeśli tkwisz w samym środku tornada problemów finansowych, to skuteczne rozwiązanie ich nie będzie możliwe bez wnikliwego przyjrzenia się czynnikom psychologicznym. Kryzys emocjonalny jest nieodłącznym współtowarzyszem każdego innego kryzysu, dlatego przyjrzenie się własnym emocjom jest tak istotne. Praktyka codziennego rachunku sumienia wg zamysłu św. Ignacego z Loyoli może okazać się dla Ciebie bezcenną pomocą. Spróbuj!

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o