Mindfulness, wciąż zyskujący na popularności trend, przy pierwszym kontakcie „zalatuje” New Age`m lub nie-chrześcijańskimi praktykami z nurtu religii wschodnich. Tymczasem jego założenia wpisują się w naukę Jezusa, a praktykowanie tzw. „uważności” niesie ze sobą wielkie korzyści także dla katolików.

Czym jest mindfulness?

Nie lubisz definicji? Nie musisz się obawiać. Nie będzie przydługich regułek, bo mindfulness jest tak proste, że tego nie wymaga. Poza tym dla każdego człowieka będzie oznaczało, coś innego, gdyż jest to po prostu przebywanie (myślami i emocjami) w chwili obecnej, w połączeniu z akceptacją teraźniejszości. Jeśli w tej chwili cisną ci się do głowy myśli w stylu „A co w tym odkrywczego?”, to masz… rację!

mindfulness

Problem w tym, że współczesne społeczeństwa zachodnie wykorzeniły z nas tak wspaniałą umiejętność radowania się z tego, czego właśnie się doświadcza. Spore „zasługi” ma w tej dziedzinie system edukacji, który zachęca do analizowania, kalkulowania, oceniania czy myślenia abstrakcyjnego. Oczywiście, są to potrzebne zdolności, jednak odrywają od tego, co „tu i teraz”. Swoje trzy grosze dołożył także rozwój technologiczny, którego zdobycze ciągle walczą o naszą uwagę (ile razy dzisiaj sięgnąłeś po smartfona w czasie wykonywania innych czynności?).

Niebagatelną rolę odegrała branża reklamowa, której głównym zadaniem jest przekonywanie nas, że szczęście nadejdzie dopiero wtedy, gdy będziemy mieć coś nowszego, skuteczniejszego, lepszego, luksusowego, itd. Czegoś, co aktualnie nie znajduje się w naszym posiadaniu, i – choć może wcale tego nie potrzebujemy – to jednak dobrze byłoby to mieć.

Nieumiejętność zadowolenia z chwili obecnej i aktualnego stanu posiadania to objaw tzw. acedii – duchowej depresji, którą już przed wiekami dokładnie przebadali chociażby Ojcowie Pustyni (pierwsi mnisi chrześcijańscy). Mindfulness jest jej przeciwnością, więc jednocześnie skutecznym narzędziem do walki z acedią.

Dlaczego katolik powinien praktykować mindfulness?

Powodów jest wiele i zachęcam cię do poszukania swoich. Poniżej wymienię moje 10, dzięki którym praktykowanie mindfulness uważam za pożyteczne dla katolików, innych chrześcijan i wszystkich ludzi.

1.  Akceptacja chwili obecnej jest przejawem pokory i ubóstwa.

2. Brak koncentracji to objaw wielu chorób psychicznych. Ćwiczenie uważności wykształca „mięsień skupienia”, więc pomaga im zapobiega.

3. Uważność, wyrażona aktywnym słuchaniem w trakcie rozmowy, jest przejawem miłości wobec bliźniego.

4. Świadome przeżywanie codzienności to także lepsza znajomość własnych myśli i emocji, co pomaga w rachunkach sumienia. Dzięki temu łatwiejszą staje się praca nad lepszą wersją siebie.

5. Mindfulness może być wypełnieniem Chrystusowego wezwania do czuwania.

6. Przyjmowanie życia „takim jakie jest” uczy wdzięczności. Przez to mindfulness jest odpowiedzią na cudowny dar życia, otrzymany od Stwórcy.

7. Uważność to również docenienie dzieł stworzenia, a więc forma uwielbienia Boga.

8. Praktyka uważności zmniejsza stres, prowadząc do lepszego samopoczucia.

9. Ćwiczenie uważności może stanowić wstęp do medytacji chrześcijańskiej

10. Mindfulness, poprzez porzucenie niepotrzebnego zamartwiania, jest wyrazem zaufania Bogu.

Bądźcie, jak dzieci!

Wielokrotnie zachwycałem się energią życiową, jaką charakteryzują się małe dzieci. Szczególnie, od kiedy jestem ojcem, mocno zastanawiałem się, czym jest to paliwo, które tak napędza maleńkiego człowieka, a które ulatuje jakoś wraz z dorastaniem. Czy da się odzyskać ten dziecięcy entuzjazm?

mindfulness

Moim zdaniem tak, a mindfulness właśnie to umożliwia. Dlaczego? Bo klucz do rozwiązania zagadki dotyczącej dziecięcej energii leży w zaangażowaniu. Dzieci cudownie potrafią cieszyć się chwilą obecną, przeżywając ją w pełni. I tego powinniśmy się od nich uczyć, do czego zresztą zachęca sam Chrystus, mówiąc:

Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim (Mt 18,3n).

Dlatego warto odrzucić to „dorosłe” analizowania i troszczenie się na rzecz radości z przeżywania życia, takim jakie jest. Jak to zrobić? O tym przeczytasz w kolejnych tekstach, dla których przewidziałem nowy dział – mindfulness & medytacja (oczywiście w ujęciu chrześcijańskim). A teraz zachęcam do zapoznania się z tekstem „Skup się, czyli dlaczego Bóg zakazał mi życia nieustannym w rozproszeniu”, który mocno wiąże się z zagadnieniami poruszanymi w tym tekście.