Moja ostatnia noc z Najważniejszą

ostatnia noc

Dzięki Niej nie zostałem złodziejem. Jej jedno zdanie wypowiedziane w naszą ostatnią noc, ukształtowało mnie na całe życie.

Oddział intensywnej terapii jednego ze śląskich szpitali. Nieznośnie tykający zegar wściekle przypominał, że nasze zatrzymanie się w czasie to tylko ułuda. Niechciany kres zbliżał się nieubłaganie…

Jej duże, przepełnione wyczuwalnym dobrem oczy, patrzyły na mnie czule, obejmując mą spoconą z nerwów dłoń.

Masz wspaniałe palce. Chude, długie, mógłbyś być znanym pianistą – przerwała trudną do zniesienia ciszę.

Albo precyzyjnym złodziejem – palnąłem, zaskoczony głupotą swoich słów.

Nigdy nie będziesz złodziejem, bo masz za dobre serce – uśmiechnęła się tak pięknie, jak tylko potrafiła i po chwili zasnęła. Musiała odpocząć.

Słowa, które pozostały

Następnego dnia obudził mnie złowieszczo dźwięk domofonu. Telegram, prośba o przyjazd do szpitala. Koniec… Jej serce stanęło na zawsze.

Ale ostatnie zdanie, które do mnie wtedy powiedziała, wciąż pulsuje w moim sercu. Sprawiło, że już zawsze chciałem zmierzać w kierunku dobra. Jest emocjonalną poduszką, na której chce się lądować w te gorsze dni.

Miała rację, nie zostałem złodziejem i nie zamierzam. Nie jestem też pianistą, choć czasem marzę, że po śmierci zagram dla niej w niebie najpiękniejsze utwory.

Moja ostatnia noc z Babcią, Najważniejszą wówczas kobietą mojego życia, na zawsze pozostanie w moim sercu.

Jedno zdanie złożone, 9 słów. To wystarczyło, bym uwierzył, że dobro jest moim przeznaczeniem. Czasami więcej nie potrzeba. Wystarczy słuchać tych, którzy nas kochają.