Najważniejszy powód, przez który porzuciłem islam

porzuciłem islam

Urodziłem się w Polsce, więc moje nawrócenie na chrześcijaństwo nie skutkowało prześladowaniami. Dla muzułmanów jestem niewiernym, ale mogę oczekiwać zbawienia. Marzę o raju bez dziewic, za to z wieczną szczęśliwością. Co spowodowało taką przemianę?

Islam, który porzuciłem

W tej historii nie było nagłego zwrotu akcji. Stopniowo dorastałem do tego, by oddać hołd Jedynemu Panu i Zbawicielowi. Moi rodzice nie są radykałami, więc od wczesnych lat szkolnych prawda o Synu Bożym stopniowo docierała do mojego umysłu. Ale drogę do serca skutecznie przemierzyła dopiero, kiedy osiągnąłem pełnoletniość.

Islam w tłumaczeniu z języka arabskiego oznacza „poddanie się Bogu”. I ja Bogu byłem poddany, traktując go jak dyktatora, który czeka na każde moje potknięcie. Jak despotę stawiającego mi listę nierealnych wymagań, a najbardziej ceniącego całkowitą ofiarę.

Dlatego (bez cienia drwiny z wiary muzułmanów) mogę powiedzieć, że tak rozumiany islam odrzuciłem. Zrezygnowałem z ślepego poddaństwa opartego na strachu, wybierając życie w obfitości zapewnione przez zbawczą mękę Jezusa Chrystusa. Zaufałem Synowi Bożemu, który zrezygnował ze swojej godności, bym ja mógł żyć wiecznie. Tego, który sam stał się grzechem, bym ja niepoprawny grzesznik, mógł być jego przyjacielem.

Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni jego pan, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili (J 15, 14 – 16a)

Odpowiedź na pytanie o powód mojego nawrócenia, chociaż miała dla mojego życia wywrotowe skutki, zawiera się wiec zaledwie w dwóch słowach pełnych mocy. Ten powód to „Jezus Chrystus”. Najpiękniejsze Imię, które uwalnia, uzdrawia i otwiera drogę do nieba.

Hołd dla tych, którzy odrzucili prawdziwy islam

Tytuł tego tekstu, choć ma nieco primaaprilisowy charakter, nie jest żartem ani kpiną z wyznawców Mahometa. Jest hołdem dla moich braci chrześcijan, którzy mieli na tyle odwagi, by odrzucić prawdziwy – a nie tylko znaczeniowy (rozumiany jako poddaństwo) – islam. Którzy stali się barankami gotowymi pójść na rzeź, byle tylko nie stracić wartości najważniejszej – przyjaźni z Jezusem Chrystusem.

porzuciłem islam
Fot. Uczeń Jahwe/YouTube

Drodzy Przyjaciele z Iraku, Syrii, Libii i innych muzułmańskich części świata. Nawet nie jestem w stanie wyobrazić sobie skali Waszego cierpienia. Jednak świadectwo wiary, które dajecie światu, robi na mnie piorunujące wrażenie.

I choć moje podziękowania nie odsuną miecza gotowego ściąć święte głowy męczenników, to wiedzcie, że dzięki Wam marzę – tu „w ciepełku” całkiem dostatniej i jeszcze dosyć bezpiecznej Polski – o tym, by w dniu śmierci, mieć tyle pewności co Wy. Tyle odwagi, by oddać ziemskie wszystko, by zyskać wszystko niebiańskie. Z imieniem Jezusa Chrystusa na ustach, które powstały po to, by Go nieskończenie wielbić.