roraty

To jeden z najwspanialszych prezentów, jaki dostałem od mojej mamy. Gdyby nie roraty, moje rozkochanie w Bogu mogłoby się nigdy nie wydarzyć, a szczęśliwe życie wieczne stałoby się mocno zagrożone.

Roraty? To najlepsza inwestycja w życie wieczne!

Nie pamiętam dokładnie, który to był rok. Na pewno wczesne klasy podstawówki, czyli okolice szwedzkiego Euro 1992. Pamiętam wczesne pobudki, poranki bogate w zapach ciepłego kakao lub herbaty z cytryną. Potem mroźne powietrze i skrzypiący pod butami śnieg. Wreszcie ciemny kościół, migające nieśmiało światełka lampionów i spotkanie z Nim.

To była prawdziwa magia, dla której tak chętnie zrywałem się z łóżka jak nigdy poźniej. Nie potrzebowałem szukania mocy w czarodziejskich różdżkach, ani uciekania się do wiary w elfy czy inne wymyślone stworzenia. W tamtych roratach z dzieciństwa była jakaś epickość. Kiedy zaczynałem tak dzień, wszystkie jego kolejne etapy były wyjątkowe, jakby rozświetlone Bożą mocą. Pytania o wiarę, na które jako dziecko nie znałem odpowiedzi, nie stanowiły żadnej bariery. Najważniejsze było to, że Bóg realnie był w kościele i każdej chwili mojego życia. Jak najlepszy kolega z ławki.

szopka1Dziś z całą pewnością mogę stwierdzić, że właśnie wtedy zawiązała się relacja, która dziś sprawia, że w kościele czuję się jak w domu. Że – choć jestem świadom mojej grzeszności – z ustęsknieniem wyczekuję życia wiecznego. Że – mimo nieraz trudnej codzienności – moja ziemska egzystencja ma niebiański “posmak”. I tak jak rekolekcje “ładują” duchowo, tak roraty po raz pierwszy “odpaliły” w moim sercu zainstalowany przez Boga akumulator.

Adwent nadal jest magiczny!

Teraz kiedy w Adwencie budzę się rano, zamiast lampionu biorę do ręki plecak i ruszam w drogę do pracy z Górnego Śląska do Krakowa. Mimo tego przez cały grudzień powietrze pachnie dla mnie inaczej, dni wydają się być bardziej “magiczne”, a w moim sercu rodzi się tęsknota za spotkaniem z Jezusem. Akumulator “odpalony” we mnie przez roraty z dzieciństwa, wciąż prosi się o podładowanie. I to jest cudowne!

Jeśli chcesz podarować swojemu dziecku cudowny prezent, nie czekaj do gwiazdki. Zrób dla niego to, co zrobiła dla mnie moja mama. Zabieraj swoją pociechę do kościoła na roraty, bo możliwe, że właśnie tam zbuduje najważniejszą relację w jej życiu. To skarb, który będzie procentował przez całą wieczność.