najsmutniejsza kolęda świata

Jak dla mnie to najsmutniejsza kolęda świata. Przejmująca do szpiku kości, pełna trwogi i pozbawiona nadziei. Wprawdzie jej tłem jest rok 1939 i ogarnięta wojną Warszawa, lecz przesłanie słów tego utworu jest niestety aktualne dla wielu miejsc świata.

Najsmutniejsza kolęda świata

Ziemie Iraku, Syrii, Nigerii i wielu innych miejsc globu obficie zalewane są krwią męczenników. Śmiercionośna fala prześladowań i wojen przechodzi przez kolejne kraje, zabierając resztki nadziei na choć trochę bardziej znośne jutro. Wydaje się, że takie miejsca powinny do ostatniego tchu błagać o nadejście Zbawiciela.

Tymczasem już pierwsze słowa „Kolędy Warszawskiej 1939” (jeszcze wspanialszej w wykonaniu Margaret) pokazują, że zło terroru i wojen demolują wszystko, co wydaje się być logiczne.

Oto ich treść*:

„O, Matko odłóż dzień narodzenia
Na inny czas
Niechaj nie widzą oczy stworzenia
Jak gnębią nas
Niechaj się rodzi Syn Najmilejszy
Śród innych gwiazd
Ale nie tutaj, nie w najsmutniejszym
Ze wszystkich miast”

To jest wstrząsająca prośba do Matki Bożej! Podobnie jak ta, która pada w dalszej części utworu:

„O, Święta Mario, módl się za nami,
Lecz nie chodź tu

A jeśli chcesz już narodzić w cieniu
Wojennych zgliszcz,
To lepiej zaraz po narodzeniu
Rzuć go na krzyż”

*pełny tekst znajdziesz tutaj

Proszę, idź najpierw do nich!

Trudno mi powstrzymać wzruszenie, kiedy słyszę te słowa. Wewnętrzna niezgoda na takie cierpienie ludzi z najsmutniejszych części świata powoduje, że chcę napisać inne słowa modlitwy. Wzniesionej za tych, którzy już nie są w stanie modlić się za siebie.

„Najdroższa i Święta Matko Boża, idź przede wszystkim do tych, którzy nie mają już żadnej nadziei. Zanieś Jezusa tam, gdzie wojna niszczy ludzką godność. Tam, gdzie cierpienie sięga niewyobrażalnych rozmiarów. Idź najpierw do nich, ponieważ to nie my, schowani za światłem ekranów i w cieple europejskiego dobrobytu, potrzebujemy Chrystusa najbardziej. Niech Zbawiciel narodzi się tam, gdzie zło szaleje z największą mocą. Amen”.