Wyjątkowo wredny wirus. Jak go usunąć?

wredny wirus
Yuri Samoilov / Flickr.com
Jeśliby porównać grzech do wirusa komputerowego, to spowiedź można potraktować jak dobry program antywirusowy. Jednak dusza nie jest twardym dyskiem. O całkowitym formatowaniu jej trzeba więc zapomnieć…

Kiedy „system” doprowadza do wściekłości…

Zakładam, że dobrze znasz sytuacje, kiedy system operacyjny komputera jest tak zawirusowany, że każdy kontakt z nim doprowadza do wściekłości. Jasne, ktoś tam wspominał o konieczności korzystania z programów antywirusowych i regularnym skanowaniu dysku, ale ostatecznie (mimo możliwości zautomatyzowania tych procesów) jakoś nie wyszło…

Z duszą może być podobnie. Brak regularnego rachunku sumienia i częstej spowiedzi może doprowadzić do sytuacji, w której inni ludzie zaczną cię omijać szerokim łukiem. I tak jak zawirusowany komputer należy jak najszybciej poddać działaniu programu antywirusowego, tak zaniedbana dusza potrzebuje przede wszystkim udać się do konfesjonału.

wredny wirus

„Format” odpada. Jak usunąć ten wyjątkowo wredny wirus?

W cięższych przypadkach problemów z komputerem konieczna może być interwencja specjalisty od oprogramowania. A i tak niewykluczone, że jedynym skutecznym działaniem będzie całkowite formatowanie dysku twardego. I tu dochodzimy do momentu, w którym nie ma już analogii komputerowo-duchowych. Bo nawet jeśli potrzebujesz stałej opieki kierownika duchowego (polecam każdemu, nie tylko mocno „zawirusowanym”), to możesz zapomnieć o całkowitym wykasowaniu tego, co niepotrzebne duszy.

Uświadomił mi to spowiednik podczas trwania tegorocznego Wielkiego Postu, któremu przyznałem się, że łatwiej popełniać mi kolejne grzechy, kiedy mam już jakiś powód, by iść do spowiedzi. Przekonał mnie, że każdy grzech ma konsekwencje w postaci osłabienia woli. I niestety, takiej wady nie usuwa sakrament pokuty i pojednania. Spowiedź „obmywa” nasze sumienia i daje siły do poprawy, ale nie oznacza automatycznego usunięcia skłonności do popełniania grzechów…

Lepiej zapobiegać niż leczyć

Jak zatem potraktować ten duchowy, wyjątkowo wredny wirus? Przede wszystkim warto pamiętać, że sumienie nie podlega formatowaniu, a wcześniejszemu formowaniu. Trzeba robić wszystko, żeby grzechów unikać, a kiedy już się jakiś przydarzy, to jak najszybciej wyznać go w spowiedzi. Najgorsze jest trwanie w grzechu, bo taki stan pociąga za sobą kolejne grzechy. Im dłużej będzie trwało, tym trudniej będzie duszy wrócić do normalnego funkcjonowania.